piątek, 18 maja 2012. 18:02 | Kategoria: brak kategorii
Młoda jak każde dziecko zapałała bezgranizną miłością do lodów. Mniej więcej co godzinę do mnie podchodzi, robi językiem ruchy jakby lizała powietrze po czym podbiega do lodówki. I chociażbym nie wiem jak tłumaczyła że nie można bo nie zdrowo - lody mają być. A jak w lodówce nie ma lodów (oczywiście na słowo nie uwierzy, musi sama zrobić dokładny przegląd zamrażarki) następuje chwila absolutnej rozpaczy. Musiałam wymyśleć coś by mi dziecko w ciągu miesiąca nie przytyło 10 kilogramów i nie popsuło sobie zdrowia od tej całej chemii. 
Z rozwiązaniem przyszedł mi blender i moje-prawie-codzienne soczki w nim robione za którymi potomkini z bliżej nieokreślonych powodów nie przepada a także mimochodem kupione woreczki na lody w kształcie patyczkwów

Przepis jest na 21 pałeczek czyli jednen woreczek.

Poniżej zamieszczam też zdjęcie jako dowód że dzieci to jedzą ;)

Składniki

  • 1 duże słodkie jabłko
  • 1/2 dużej słodkiej marchewki
  • 1/2 soku z małej cytryny
  • 100ml wody

Wykonanie obieram marchewkę, kroje na kawałki i wrzucam do blendera. Jabłko obieram cięko ze skórki, kroje na kawałeczki i też wrzucam do blendera. Na koniec cytryna i woda. Marchew ląduje na dnie ponieważ będąc najtwardszą w innym wypadku może nie dotrzeć się do końca. Włączam największą moc i miksuję parę minut aż wszystko nie będzie jednolitą papką. Gotowy sok bardzo dokładnie przecedzam przez szmatkę do pojemnika tak żeby została jedynie sucha masa. Jeśli ktoś bardzo musi może dodać łyżkę cukru lub miodu ale zapewniam że będą wystarczająco słodkie.
W tym czasie młoda
Dostała bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie podania mi jednego woreczka na lód. Zadanie to polegało na wyjęciu wszystkich woreczków ze zbiorczego opakowania. Rozrzucenia ich po podłodze. Wciśnięciu kilku do pojemnika na plastikowe śmieci a resztę zwinięciu w łapkach i ucieczce do taty.
Przez mały lejek przelewam ostrożnie do odzyskanego woreczka (radzę przeczytać instrukcję tej czynności ;) ) i wkładam do zamrażarki na parę godzin.
Dobrze jest wymyśleć też jakąś formę do trzymania takiej pałeczki by paluszki nie zmarzły (ja używam kawałków woreczków foliowych)

Komentarze (4)     Dodaj
sobota, 12 maja 2012. 21:42 | Kategoria: Dookoła kuchni
Postanowiłam skorzystać z okazji że mam balkon na południe i założyć sobie zielnik. Dodatkowo postanowiłam jeszcze bardziej zaszaleć i zrobić zielnik od podstaw z nasionek. Zdążyłam w ostatniej chwili bo większość z tych roślinek ma czas wysiewu marzec-kwiecień (wysiałam w połowie kwietnia).
Pierwsza wyskoczyła mi bazylia a zaraz za nią pognał szczypiorek. Chwile potem nieśmiało swje zielone łodyżki wystawiła pietruszka. Zaraz po niej wystrzelił koperek i on najpiękniej mi teraz rośnie. Mięta nieśmiało od tygodnia się budzi, a co do rozmarynu tracę nadzieje - dwie małe zielone kropeczki mi wychodzą. Pocieszam się że może przez to że jest to roślina wieloletnia.
Ostatnio szczypiorek zaczął żółknąć na końcach. Chyba przez ten ogrom słońca. Mam nadzieje że mi nie zdechnie bo bardzo mi na nim zależy. 
Jeszcze przymierzam się do Lawendy - mam dwie osobne donice dla niej i nie mogę się zebrać by pojechać do sklepu. Ale chyba już z sadzonki. Oby nie było na to za późno.

W tym czasie młoda
pierwsze co z rana zrobi jak mama obudzi się na tyle by otworzyć balkon jest kontrola roślinek. Po ukatrupieniu kilku listków bazylii wie już że jeśli dotykać to baardzo delikatnie.

Komentarze (6)     Dodaj
czwartek, 10 maja 2012. 12:02 | Kategoria: Zupy i sosy
Na durszlaku jest akcja związana z Euro2012 i ma dopingować naszych piłkarzy. Więc ma być w kolorach reprezentacji. Nie oglądam piłki nożnej a Euro nie potrafię traktować poważnie. Nie mniej jednak postanowiłam coś zrobić w biało-czerwonej kolorystyce.
Jako że dla stereotypowych oglądaczy piłki nożnej podobnie do informatyków podstawowym produktem żywieniowym jest pizza zrobiłam sosy ;) (bo oni jedzą głównie pizze z salami więc sobie ją podaruje). Lekkie ale jednocześnie mocno pikantne bo czosnkowe.
Do wyboru do koloru. A najlepiej pizze polać obiema jednocześnie :)

Sos biały

Składniki
  • 200ml jogurtu
  • 3 duże świeże ząbki czosnku
  • Oregano, bazylia (lub przyprawa do pizzy)
  • Sól i pieprz

Wykonanie Do jogurtu dodaję przyprawy i dokładnie mieszam. Czosnek delikatnie przeciskam przez wyciskaczkę uważając by żadne większe kawałki nie trafiły do jogurtu. Dodaje szczyptę soli i pieprzu. Mieszam i odstawiam na pół godziny do lodówki by wszystkie smaki się połączyły
W tym czasie młoda
Wałkuje ciasto na pizze o której nie jest ta notka

Sos czerwony

Składniki

  • 60g przecieru pomidorowego
  • Kilka łyżek wody - w zależności od gęstości przecieru
  • 4 duże ząbki czosnku
  • szczypta cukru i większa szczypta soli
  • Oregano, bazylia (lub przyprawa do pizzy)

Wykonanie Do przecieru dodaję wodę i mieszam aż nabierze jednolitej, błyszczącej konsystencji. Dodaję cukier by zlikwidować kwaśny smak a potem sól by nie było za słodko. Delikatnie wciskam czosnek. Dodaję przyprzyprawy i odstawiam do lodówki by smaki się połączyły

Komentarze (3)     Dodaj
środa, 9 maja 2012. 10:07 | Kategoria: Zupy i sosy
Rzęsa mi wpadła do oka. Ugrzęzła głęboko i mimo wszelakich prób nie chciała mi wyjść. Po prawie 48 godzinach totalnej męki, gdy już twarz wokół oka mi zaczęła puchnąć a źrenica i oko poczerwieniały postanowiłam się popłakać. Nie umiem płakać na zawołanie.
Zanim się rozpłakałam posiekałam na drobne kawałeczki prawie pół kilograma cebuli. 
Nie chciałam żeby się zmarnowała więc zrobiłam zupę cebulową. Osobiście wolałabym dodać ciecierzycę ale jako że jej nie mam padło na grzanki.

Składniki Bulion

  • 1 marchwka
  • 1 pietruszka (cała - korzeń i nać)
  • 1 por
  • Lub 4-5 łyżek Suszonej włoszczyzny ;)
  • szypta pieprzu
  • szczypta soli
  • Łyżka oliwy
  • 1,2l wody
Zupa
  • 450g pokrojonej cebuli
  • 50g masła
  • 3 duże ząbki czosnku
  • Duży liść laurowy
  • 300ml wody
  • łyżeczkę curry
  • sól, pieprz
Grzanki
  • 5 kromek
  • Pół cebuli
  • ser żółty
  • Suszona, mielona papryka
  • Wykonanie Przygotowuje bulion: Kroje warzywa, zagotowuję wodę i wrzucam do niej wszystkie składniki i gotuję przez 15-20 min. W tym czasie przygotowuję cebulę.
    Na dużej patelni roztapiam masło, dodaję pokrojoną cebulę i smarzę aż zmiękknie. Czosnek kroje w plasterki i wrzucam do cebuli. Wlewam wodę, sól, pieprz i liść laurowy. Gotuję do wyparowania większości wody. Wyjmuję liść laurowy
    W tym czasie młoda
    Wchodzi do kuchni i widząc jak płaczę postanawia zemścić się na cebuli za krzywdy jakie uczyniła mamie rozrzucając obierki po podłodze. Widzi, że mama płacze jeszcze żewniej więc na jej prośbę zbiera co większe kawałki i wrzuca do kosza. Wychodzi z kuchni by pobiegać jak oszalała między pokojami. Po chwili zapanowuje cisza. Jako że to skrajne niecodzienne wydarzenie idę jej szukać. Nie ma jej w przedpokoju, dużym pokoju, kuchni. Nie reaguje na wołanie więc coraz bardziej spanikowana wyobrażam sobie jak otwiera drzwi na balkonie, zamyka je, omija wszelakie balkonowe przeszkody i wyskakuje. Oczywiście nie sprawdziłam naszego łóżka gdzie wykończona skakaniem po materacu potomkini po prostu jak siadła tak zasnęła.
    Jeśli macie blender ręczny to wrzucacię masę cebulową do garnka z bulionem i miksujecie. Ja nie mam. Więc odcedzam warzywa z bulionu i wrzucam do blendera wraz z cebulą i miksuję przez chwilę. Dodaję to do wody z bulionu. Gotuję przez parę minut. Dodaję szyptę soli, pieprzu i i curry.
    Kromki kroję na połowę, posypuję posiekaną w drobne kawałki cebulę, papryką i na końcu serem. Wkładam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 10-15min (aż ser się stopi a chleb stanie się chrupki)

Komentarze (3)     Dodaj
niedziela, 29 kwietnia 2012. 23:49 | Kategoria: Napoje
Wracając z placu zabaw młoda znowu zaciągnęła mnie do warzywniaka (powinnam się cieszyć bo obok jest sklep z lodami do którego już nie ciągnie tak bardzo :P ) i daje bardzo wyraźnie do zrozumienia że mam teraz, natychmiast dać jej truskawki lerzące na ladzie. 
Jako, że mnie ostatnio naszło na soki i wszystkie owoce wrzucam do blendera musiałam spróbować i je przerobić. Z szafki wyciągnęłam zalegającą tam od jakiegoś czasu puszkę liczi.
Wyszło z tego ponad 3 szklanki napoju idealnie dla Taty, Mamy i Potomka. Pyszny deser po obiedzie.

Składniki

  • Puszka Liczi
  • 6-7 dużych truskawek
  • Pół jabłka
  • 2-3 łyżki soku z cytryny

Wykonanie Truskawki obieram z szypułek i dokładnie myję. Do blendera wrzucam zawartość puszki (owoce i sok), dodaję jabłko, cytrynę i truskawki. Miksuję w blenderze przez 3-4 min na największych obrotach. Wychodzi gęsty mus wyglądający jak szejk. Gotowe.
W tym czasie młoda
Wszystko dzieje się zbyt szybko by to zauważyła. Spokojnie wyjada resztę truskawek oglądając bajkę. Trochę mniej entuzjastycznie zareagowała na sok ale pewnie dlatego że właśnie przed chwilą odessała się od kubka wody.

Komentarze (2)     Dodaj
środa, 25 kwietnia 2012. 21:52 | Kategoria: Przetwory i dodatki
Moja Szanowna Druga Połowa aka Tata jest fanatykiem masła orzechowego. Dodaje je do najróżniejszych potraw co ponoć nieraz wzbudza u jego współpracowników zdziwienie. Młoda podchwyciła taty pasje (bo tatę bardzo papuguje) i gdy słoiczek leżał w szafce lub na niższej półce regału przejmowała go i wyjadała palcem lub łyżeczką jak się nad nią zlitowałam i ją jej podałam. Problem w tych sklepowych masłach polega na tym że są przerażająco drogie i są do nich pakowane tłuszcze utwardzane które jak każdy pewnie wie zawierają tłuszcze Trans.
Jakoś nigdy nie brałam jednak uwagi bym sama je produkowała ponieważ założyłam że to jest przerażająco trudne, trzeba mieć niewiadomo jakie urządzenia i ogólnie szkoda zachodu. 
Ale któregoś razu naszła mnie myśl by jednak je zrobić. Były różne przepisy, niektóre bardzo skomplikowane. Znalazłam najprostrzy.
Te masło zawiera 100% orzechów (a na tym które kupowaliśmy chwalono się że zawiera aż 90%). Dodatkowym plusem jest to że ma 100kcal mniej niż ten sklepowy. konsystencja jest bardzo przyjemna, produkcja banalna, smak niepowtarzalne lepszy. Ja widzę tylko jedną wadę takiego masła: brak słoika. Bo te słoiki były fajne do przechowywania później innych produktów a teraz już nie mam po co kupować i zostaje bez zapasu słoików :P

Składniki

  • 300g orzechów arachidowych (mogą być solone)
  • 2 płaskie łyżki soli jeśli mamy niesolone orzechy

Wykonanie Jeśli mam orzechy solone przesiewam przez sito pozbywając się nadmiaru soli (no chyba że lubsz bardzo słone - ja wolę neutralny smak). Wrzucam na suchą rozgrzaną patelnię i prażę przez chwilę.
Przekładam do miski i czekam aż ostygną. Jeśli mamy orzechy bez soli w tym momencie dosalamy
W tym czasie młoda
Wyjada mi orzeszki mające służyć za dekorację zdjęcia. Będę musiała poszukać czegoś innego ;)
Wrzucam do miksera na największą moc (jeśli macie mały blenderek tak jak ja to najlepiej rozbić to na 2-3 porcje) i miksuję. Miksuję. Miksuję i jeszcze miksuję. W pewnym momencie nachodzi cię zwątpienie że jednak z tego pyłu nigdy nie powstanie masło i aż cię korci by dodać olej. Ja tak mam za każdym razem mimo że robiłam je 4 razy. Myslę "ta partia orzechów pewnie jest zepsuta" - nie dawaj za wygraną ;) Po pewnym czasie orzechy będą się coraz ciężej przesuwać w blenderze. Wyłącz i pomieszaj. Potem kręć dopóki nie zrobi się błyszczące masło - na pewno się zrobi. Jeśli chcesz mieć idealnie gładką konsystencje to często mieszaj.
Przełóż do słoiczka, zakręć i w lodówce możesz trzymać przez miesiąc.
Oczywiście ta cała instrukcja dotyczy tylko posiadaczy tanich, słabych, wątpliwej jakości mikserków-blenderków. Porządny sprzęt poradzi sobie z orzechami na pewno o wiele szybciej i o wiele sprawniej tak że przepis polegał by tylko na zdaniu "miksuj do uzyskania jednolitej, błyszczącej konsystencji"

Komentarze (4)     Dodaj
wtorek, 24 kwietnia 2012. 12:10 | Kategoria: Pierogi, kluski i makarony
Bardzo szybki i smaczny obiad w wersji zimowej (z powodu braku dobrych pomidorów. Za niedługo umieszczę przepis ze świeżych ;) ). Robi się go szybciej niż te z torebki i jest z całą pewnością o wiele zdrowszy i dla mnie smaczniejszy. Młoda go uwielbia głównie ze względu na makaron który ciągnie się w nieskończoność. Za cel wzięła sobie że nauczy się ją jeść łyżką.

Składniki

  • 300 gram makaronu spaghetti
  • 50 gram granulatu sojowego
  • kartonik przecieru pomidorowego (lub 200 gramowy słoiczek)
  • Czosnek - ilość uzależniona od upodobań ;)
  • Świeża bazylia
  • oregano
  • cebula
  • 4-5 łyżek sosu sojowego
  • sól, cukier

Wykonanie Gotuję makaron al dante.
Siekam drobno cebulę i szklę ją na patelni.
Między czasie moczę granulat. Zgodnie z przepisem na opakowaniu albo tak jak ja robię: Mieszam sos sojowy z ugniecionymi dwoma ząbkami czosnku i solą oraz odrobiną wody. Dodaję do tego granulat i mieszam. Gdy granulat nabierze ciemnego koloru dodajemy wody tak by wystawała nad granulat tak pół centymetra. Czekamy chwilę. Gdy granulat zmięknie dodaję do cebuli i podsmażamy na tyle by cała woda wyparowała a granulat lekko się przysmażył.
Międzyczasie robię sos.
Do przecieru dodaje plasterki czosnku (albo ugnieciony - wtedy jest mocniejszy), posiekaną świeżą bazylię, oregano, sól i odrobinę cukru by nie był taki kwaśny.
W tym czasie młoda
Podjada z sitka makaron. Jest dłuugi, cienki i śmiesznie się go je. Poleciłam by wsypała do sosu oregano. Tak bardzo przejeła się tym zadaniem że tym razem będzie w sumie to spaghetti oreganowe ;)
Sos wrzucam na patelnię do granulatu i czekamy aż zgęstnieje. Jeśli ktoś woli (tak jak ja) to na tym etapie dodaje ugotowany makaron i chwilę smażę albo sosem polewam makaron na talerzu.
Posypuje serem (najlepiej parmezanem ale kogo na to w Polsce stać? ;) ) i dekoruje prześlicznym listkiem bazylii.

Komentarze (3)     Dodaj
piątek, 20 kwietnia 2012. 13:03 | Kategoria: Ciasta, ciasteczka i desery
Bardzo pyszne, puszyste i bezkofeinowe. Jednocześnie tłusty, przerażająco kaloryczny i tryskający złym choresterolem. Zrobiłam na wizytę u teściów. Wszystkim bardzo smakował jednak poszukam mniej morderczej dla zdrowia wersji ;)
Polecam do zrobienia raz na parę lat, na jakieś spotkanie w większej grupie osób by nie zjeść więcej niż jeden kawałek ;)

Składniki Biszkopt

  • 5 jajek
  • 100g cukru pudru
  • pół szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki oleju
Serek
  • 500g serka Mascapone
  • 200g śmietany 30%
  • 70g cukru pudru
  • 2 łyżki Inki
Poncz
  • kilka łyżek inki
  • 100ml wody
  • 1 łyżka kakao
Dodatkowo do posypania
  • 2 łyżki kakao
  • Wykonanie Jajka wyjmuję z lodówki. Mąkę przesiewam przez sitko i dodaję proszku do pieczenia Gdy jajka nabiorą temperatury pokojowej rozdzielam białka od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę, pod koniec dodaję cukier, olej, żółtka i jeszcze przez chwilę miksuje.
    Powoli i delikatnie do białka dodaję mąki cały czas mieszając na małych obrotach. Wylewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wkładam do piekarnika nagrzanego do temperatury 170stopni i piekę ok 20-25 min. Po tym czasie wkładam patyczek sprawdzając czy jest suchy. Jeśli nie, to piekę dalej sprawdzjąc co jakiś czas. Jak biszkopt wystygnie przekrajam wzduż na połowę i przygotowuje poncz:
    Do szklanki wlewam wrzącą wodę, wsypuję Inkę tak by powstała bardzo mocna kawa. Dodaję kakao i studzę.
    W tym czasie młoda
    Wykorzystuję moją chwilę nieuwagi kiedy szukałam pędzelka i wypiła poncz. Muszę go przygotować od nowa.
    Namaczam pędzelek w pączu a następnie smaruje nim biszkopt.

    Ubijam mocno schłodzoną śmietanę. Do serka dodaje cukier puder i inkę i dokładnie miksuję. Do masy stopniowo dodaję bitą śmietanę i delikatnie mieszam. Na pierwszy kawałek biszkoptu kładę wastwę serka, na niego dugi kawałek biszkoptu (ponczem do dołu), rozkładam resztę ponczu i resztę sera. Posypuję kakao i wkładam do lodówki do schłodzenia.

    Komentarze (2)     Dodaj
    czwartek, 19 kwietnia 2012. 11:16 | Kategoria: Napoje
    Mój 10 przepis :D
    Jest to połączenie pomysłu jaki znalazłam na jednym blogu odnoszącym się do dbania o urodę oraz bloga pozytywna kuchnia. Pijąc codziennie ponoć bardzo poprawia się kondycja naszych włosów i cery w co nie wątpie ponieważ jest to porządna witaminowa bomba. Dobre też na poprawę odporności. W smaku pietruszki praktycznie nie czuć, jednak daje przepiękny, zielony intensywny kolor. Jeśli jest się weganem można miód zastąpić agawą lub jeśli szykuje się ją dla małych dzieci wogóle z niego zrezygnować.

    Oczywiście miąszu pozostałego w sitku nie wyrzucamy. Można z niego zrobić albo maseczkę na twarz albo położyć na kanapki i zjeść na śniadanie popijając sokiem ;) bardzo sycące

    Składniki

    • 1 pęczek pietruszki
    • 1/2 jabłka
    • 1 łyżeczka miodu / syropu z agawy
    • 200ml wody
    • 1/2 cytryny

    Wykonanie Dokładnię płuczę pietruszkę, kroję jabłko w ćwiartki. Wrzucam to do miksera, dodaje łyżkę miodu. Miksuję przez 2 min aż wszystkie składniki się rozdrobnią/
    W tym czasie młoda
    Siedzi mi na rękach i patrzy jak się miksują składniki
    Wyciskam sok z połowy cytryny, wlewam do mikstury i mieszam. Przeceszam przes sitko. wlewam do szklanki i od razu piję (bo witamina C lubi uciekać).

    Komentarze (2)     Dodaj
    sobota, 14 kwietnia 2012. 13:05 | Kategoria: Na śniadanie i do chleba
    Baaardzo dawno temu moi rodzice gdzieś tam kupowali w puszkach paprykarz wegetariański. Był przepyszny. Ale strasznie było ciężko go dostać więc zrezygnowali a ja nie pamiętałam nazwy firmy. Jakiś czas temu znaleźliśmy paprykarz, kupiliśmy. Tacie smakował ale mi czegoś tam brakowało. 
    Potem przyszła afera solna i dowiedziałam się jednym z produktów do których dodawali tą sól był paprykarz wegetariański, nie wiadomo jakiej firmy ale przecież na rynku nie ma ich tak wiele. Wkurzyłam się strasznie bo młoda często go z tatą pałaszowała. 
    Postanowiłam zrobić go więc samemu. Na forum wegedziecik (polecam - świetna strona) znalazłam przepis i przyznam że to był strzał w dziesiątke. Jest właśnie taki jaki powinien być i o niebo lepszy niż ten ze sklepu. Dobry na kanapki albo jako farsz do czegoś (jeśli wpadne na to do czego to pewnie dodam też przepis ;) )
    Akurat tego trzeba spróbować nawet jeśli się nie jest wege.

    W tle zdjęcia rysunki młodej ;)

    Składniki Ciasto

    • pół szkl. ryżu
    • 50 g garść granulatu sojowego (albo pokruszonych kotletów sojowych)
    • 1 średnia marchew
    • 1 mała pietrucha
    • 1 papryka
    • 1 duża cebula
    • 4-6 łyżeczek koncentratu pomidorowego
    • olej
    • sól, pieprz, czosnek

    Wykonanie Ryż wypłukuję z nadmiaru skrobii (zalewam zimną wodą, mieszam aż zrobi się biała mętna woda. Delikatnie wylewam i powtarzam czynność dopóty dopóki nie będzie widać ryżu). Dodaje granulat, sól i czosnek, zalewam wodą i gotuje od czasu do czasu mieszając by nie przywarł do dna (sprawdzam też poziom wody. Jeśli będzie odrobinę za dużo to nie szkodzi ;) - jak będzie za mało to wszystko się spali, a garnek będę czyściła parę godzin). Marchew i pietruszkę ścieram na tarce z dużymi oczkami, cebulę i paprykę kroję w drobną kostkę.
    W tym czasie młoda
    Wyjada mi marchewkowe wiórki oraz paski papryki czekające w kolejce na przerobienie na kostkę (tak - wcina paprykę na surowo bez żadnych oporów co przy genetycznym zamiłowaniu do pikantnego wpajanym przez przynajmniej 2 pokolenia nikogo nie dziwi, zwłaszcza że któregoś razu przyszła do mnie przegryzając czosnek)
    Wrzucam na patelnie z niewielką ilością oleju i duszę do miękkości pod przykryciem. Na koniec dodaję koncentrat, przyprawy oraz ryż, jeśli jest wodniste to smażę cały czas mieszając aż woda wyparuje. Po wystudzeniu kładę na kanapki i zachwycam się smakiem ;)

    Komentarze (0)     Dodaj
    12